Nie planowałam „pakować się” w duchowość, to raczej ona mnie znalazła.
Nie planowałam też pisać bloga… Blog i ja… no way! A jednak 😊
Moje życie to splot „przypadków”, które za wszelką cenę ciągnęły mnie w stronę duchowości i pracy pomocowej z drugim człowiekiem.
Okazało się, że skończone studia psychologiczne, to tylko wstęp do tego, co jest moją drogą, i że ja i rozwój osobisty to związek na całe życie 😊
Od zawsze czułam, że jest coś więcej. Że nie jestem tylko ciałem i umysłem. Że jestem istotą duchową, która doświadcza świata w szerszym wymiarze niż tylko współistnienie „obok” innych ludzi czy istot.
Szukałam: warsztaty, szkolenia, różne metody pracy. Chciałam pomagać ludziom, ale nie wiedziałam jak. Myślałam: jeśli nie psychologia, to może coaching — wydawał się „lżejszy” i szybszy.
A potem przyszło Theta Healing. Metoda pracy z podświadomością, która w szybki sposób pozwala na dotarcie do podświadomych blokad i przepracowanie ukrytych tam zapisów. Te zapisy sabotują nasze życie w białych rękawiczkach. I choć świadomie próbujemy być dyrygentem orkiestry własnego życia, to mówiąc wprost – podświadomość nas w tym wyręcza… A my…. wkurzamy się, że znowu jest tak, jak nie chcemy, albo znowu jest po staremu.
Spotkanie z metodą Theta Healing był „przypadek” budzący początkowo strach i masę znaków zapytania. A jednocześnie czułam ciekawość, magnetyczne przyciąganie i poczucie: „to jest moje”. Siła przyciągania była większa niż opór.
Im głębiej zanurzam się w tę pracę, tym wyraźniej rozumiem, że rozwój duchowy to nie ucieczka od życia, tylko droga do jego esencji. Dopiero zdejmując z siebie role społeczne, porządkując podświadome przekonania i wychodząc z iluzji, w jakiej żyjemy latami, możemy odkryć swój potencjał i odzyskać własny głos.
Tu zaczyna się moja Przystań.
Zapraszam do mojego świata ❤️


Dodaj odpowiedź do Mk Anuluj pisanie odpowiedzi